Odmawiaj z nami! Koronka do Miłosierdzia Bożego Obraz Pana Jezusa "Terminarz rekolekcji Świadectwa Pasaż handlowy
  Italiano
   Rozważania z
Dzienniczka
   Aktualności
   Sanktuarium
  •  Dojazd
  •  Dom Macierzysty
  •  Witraż
  •  Pielgrzymki
  •  Festiwal
  •  Reminiscencje
  •  Wspólnota czcicieli
Miłosierdzia Bożego
  •  O nas
   Zgromadzenie Sióstr
Jezusa Miłosiernego
  • 

Historia

  • 

Spacerkiem przez historię

  • 

Adresy

  • 

Formacja

  • 

Ufność

  • 

Apostolat

   Kult Bożego Miłosierdzia
  • 

Nowenna i Święto
Miłosierdzia

  •  Litania
   Skrutacje Pisma Świętego
   Z nauczania Ojca Świętego
  •  Akt zawierzenia
   Św. Faustyna
  •  Życiorys
  •  Modlitwy do
Św. Siostry Faustyny
  •  "Dzienniczek"
Św. S. Faustyny
   Ksiądz Sopoćko
  •  Życiorys
  •  Rozważania
  •  Eucharystia
  •  Listy
  •  Wspomnienia
  •  Błogosławieni miłosierni
  •  Rekolekcje
  •  Różaniec
  •  Konferencje
  •  Posłuchaj Ks. Sopoćki
  •  Beatyfikacja
  •  Prezentacja
   Galeria
   Tapety
   Piosenki
   Twórczość
   Pomóż nam
   Forum
   Linki
   Intencje
   Archiwum
   Strona Główna

WARTOŚCIOWA STRONA

Bądź na bieżąco:
Jezuufamtobie - twitter

 


Ks. Michał Sopoćko, O pokorze. (43)
Konferencja dla Sióstr ZSJM

"Wszyscy wobec siebie wzajemnie przybierzcie się w pokorę" (1P5,5)

Piotr Apostoł ze wszystkich cnót społecznych na pierwszym miejscu stawia pokorę. A i Zbawiciel każe uczyć się od siebie przede wszystkim tej cnoty: "Przyjmijcie moją naukę, bo jestem łagodny i pokorny, sercem."(Mt11,29). Jakub Apostoł podaje powód doniosłości tej cnoty : "Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę"(Jk4,6) , co znajdujemy i w ST (Prz3,34). Poznajmy bliżej tę cno­tę tak zalecaną przez Ducha Św.

  1. Pokora jest to pogarda siebie na podstawie dokładnego siebie poznania (św. Bernard). Stąd, aby była pokora, potrzeba dwóch warunków: poznania siebie i pogardy siebie, czyli - jak mówi św. Bernard - dwie rzeczy schodzą się w pokorze, prawda i cnota. Prawda jest fundamentem i jakby przedsionkiem, i ma siedzibę w rozumie, a cnota jest świątynią - domem i ma siedzibę w woli. Poznanie siebie nie jest jeszcze cnotą, ale drogą do niej, gdyż skłania do uniżania się przed Bogiem i ludźmi oraz do pogardzania sobą. Poznanie pochodzi ze światła rozumu oświeconego łaską Boga, który pozwala poznać, kim jest człowiek. Podstawą poznania siebie jest poznanie Boga, jego Wszechmocy i Miłosierdzia oraz dzieł jego, w których jaśnieją inne przymioty.

    Przeciwieństwem pokory jest pycha, czyli chlubienie się i wynoszenie ponad innych ze swoich zalet. Tymczasem Bóg ustami Proroka powiada: "Niech się nie chlubi mędrzec swoją mądrością, niech się nie chlubi mocarz swą mocą, niech się nie chlubi bogacz swym bogactwem, lecz kto chce się chlubić, niech tym się chlubi, że rozeznanie ma i Mnie poznaje, że Ja jestem Jahwe(Bóg) (Jr9,22-23). Zalety mamy nie z siebie, ale z Miłosierdzia Bożego i z nich kiedyś będziemy musieli zdać rachunek na sądzie. Pycha jest namiętnością ze wszystkich może najniebezpieczniejszą i najtrudniejszą do zwalczania. Zbawiciel często przypominał, że Królestwo Boże tylko jest dla maluczkich i pokornych, a w przypowieści o modlitwie faryzeusza i celnika zaznaczył że pyszny cnotliwy będzie potępiony, a skruszony i pokorny grzesznik - zbawiony. Pycha jest więc wielkim występkiem, gdy cnotę pozbawia zasługi, a dobrym uczynkom odbiera wszelką wartość. Jest to straszna trucizna przed którą ostrzega Pismo św. "W pysze jest wiele zepsucia i niegodziwości." (Tb4,13)

    Jak modlitwa miała przeciwne skutki u faryzeusza i celnika, tak i łaski Boże działając na dwie obok siebie stojące dusze często wywierają rożne skutki: u jednej rozkwitają w obfite światło i dary, a dla drugiej te same łaski pozostają bezpłodne: sakramenty św. , Msza i inne środki, które są autentycznymi przewodami łaski Bożej, z powodu pychy tak mało skutków sprawują. Bóg bowiem nie może się udzielać tym bogaczom w duchu zadowolonym z siebie. "Bóg pysznym się sprzeciwia" (Prz3,34). Powodem tego antagonizmu jest sama natura Boga, który Jest początkiem i końcem wszystkich rzeczy, i powiedział "Ja, któremu na imię Jahwe, chwały mojej nie odstąpię innemu, ani czci mojej bożkom" (Iz42,8). U nas tego rodzaju powiedzenie byłoby egoizmem, ale u Boga jest koniecznością, wypływającą z samej jego natury. Prorok widzi Aniołów ustawicznie śpiewających "Święty, Święty, Święty jest Pan Bóg zastępów" (Iz6,3), a Ewangelista wybranych upadających na twarz ze słowami: "Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś ty stworzył wszystko" (Ap4,11).

    Człowiek pyszny usiłuje przywłaszczyć tę chwałę sobie, nadyma się, chce się uczynić centrum, wynosi się ponad innych, chlubi się z własnej osoby i własnych doskonałości, z własnych uczynków, uważa siebie za źródło wszystkiego co ma. Myśli, że nikomu nic nie zawdzięcza i chce pozbawić Boga tego przymiotu, przez który on jest początkiem i końcem wszystkiego. Bóg więc musi się sprzeciwiać pysznemu, nie może nie odepchnąć jako niesprawiedliwego napastnika. "Prawdziwie Pan jest wzniosły, a patrzy na pokornego, na pyszałka zaś spoziera z daleka" (Psl38,6). Dlatego Zbawiciel w przypowieści o faryzeuszu i celniku ustala fundamentalne prawo, kierujące naszym stosunkiem do Boga: "Każdy, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża będzie wywyższony" (Łk18,14).

    Wszystko, co Bóg dla nas uczynił, a szczególnie po upadku prarodziców, jest dziełem Miłosierdzia Bożego. Patrząc na człowieka ułomnego na pokusy i namiętności, wzrusza się tą nędzą i pragnie go z niej wyprowadzić. To skłonienie się Boga ku naszej nędzy by jej pomóc jest właśnie miłosierdziem. "Jak lituje się ojciec nad synami, tak Pan się lituje nad bogobojnymi" (Psl03,l3). Tak głęboka jest nędza nasza, że Psalmista przyrównuje ją do przepaści :"Głę­bia przyzywa głębię grzmotem twych wodospadów: wszystkie twe nurty i fale nade mną się przewaliły" (Ps42,8), ale tylko wtedy przyzywa, gdy uznajemy tę nędzę i zamieniamy w pokorne wołanie: "Zmiłuj się nade mną, Boże, w miłosierdziu swoim." (Ps51,3)

    Pokora jest właśnie uznawaniem swej nędzy, a to uznanie ściąga na nas wzrok Boży, jak ten podróżny poraniony ściągnął wzrok miłosiernego samarytanina. Znakomita to rzecz przedstawiać Panu na modlitwie wszystkie swe nędze, albowiem przez to wyznajemy Miłosierdzie i potęgę Boga, i oddajemy mu hołd należny, przez co skłaniamy Go, by się nad nami zlitował. "Nasze serce - powiada św. Bernard- jest naczyniem przeznaczonym do przyjmowania łask Miłosierdzia Bożego, dlatego ma być ono wypróżnione z miłości własnej i próżnej chwały, ... bo między pokorą naszą a Miłosierdziem Boga istnieje zawsze ścisłe powinowactwo" (Sermo 54,9)

    "Chcesz być wielkim -mówi św. Augustyn - zacznij od najmniejszego, - chcesz budować gmach wysoki, myśl o fundamencie, ... chcesz się wznieść aż do widzenia Boga, zacznij od pokory, która jest fundamentem doskonałości."

    Pobudką główną pokory jest uszanowanie i cześć dla Boga. Kiedy rozważamy doskonałości Boże, pierwszym ruchem duszy jest pogrążyć się w adoracji, czyli wyznaniu naszej niższości wobec tych doskonałości, uznanie naszej bezwzględnej zależności i hołd naszego poddaństwa. W niebie błogosławieni są zjednoczeni z Bogiem w uścisku miłości, a mimo to nie przestają się uniżać w najgłębszym szacunku i bojaźni. "Bojaźń pańska szczera trwa na wieki." (Ps19,10) Jakże więc pokora nie miałaby być obowiązkiem naszym tu na ziemi? Skoro cześć Boga napełni duszę, powstaje w niej jakby źródło, z którego tryska pokora. Jeśli tego źródła zabraknie pokora nie może istnieć. Stąd dla umocnienia się w cnocie pokory trzeba rozpamiętywać doskonałości Boże, rozważać nie na sposób zimny i suchy, ale na modlitwie z miłością i ufnością. Ufność jest nieodłączną towarzyszką pokory, gdyż przez nią nie wpadamy w rozpacz, ale się podnosimy jako niegodne wprawdzie, ale przybrane dzieci Boże. Jeśli dusza stanie przed Bogiem z ufnością, ale bez uznania swojej nicości, albo przeciwnie - z bojaźnią, ale bez ufności, wówczas stosunek jej do Boga nie jest właściwy: pamięć o grzeszności winna iść w parze z pamięcią o synostwie Bożym.

    Z pokory względem Boga winniśmy się poddawać wszystkim bliźnim dla Boga. Taki szacunek rozciąga się na wszystko, co jest Bożego w stworzeniach. Dusza przepojona nim, nie mogąc się unicestwić zupełnie przed Bogiem, ściele się do nóg wszelkiego stworzenia, a czyni to przez wzgląd na Boga. Tym szacunkiem obejmuje najpierw człowieczeństwo Chrystusa, następnie członki Mistycznego Ciała, wreszcie każdego człowieka, w którym widzi objawienie Boga i chce mu służyć. Taka jest postawa pokory. Schylamy się przed innymi, usługujemy im z uległością, bo czcimy w nich ten lub inny przymiot Boży, np: przymiot potęgi w tych, którzy piastują władzę. Tylko w szacunku, jakim obejmujemy pełność praw Boga mamy czerpać ostateczną pobudkę do posłuszeństwa władzy stworzonej.

    Pokora tedy rodzi się z światła Bożego, dlatego świat pogański jej nie znał, a nawet pogardzał jako właściwością niewolników. Przyniósł ją Duch św. w objawieniu, a w szczególności nauczył jej Syn Boży słowem i przykładem. Pokora Chrystusa wnosi do du­szy nieskończony szacunek względem Boga i wszystkiego, co się do Niego odnosi, ale ten szacunek złagodzony jest ufnością w Miłosierdzie Boże. Bojaźń synowska i pobożność, pokora i ufność harmonizują się w duszy chrześcijanina, który choćby najgłębiej uniżał się wobec Boga i bliźnich, zawsze jest bezpieczny, a ufny w łaskę Bożą, w której znajduje wszystko, czego się sam wyzbył. Ta nie zwyciężona ufność w łaskę napełnia duszę potęgą samego Boga i udziela jej ży­ciu nadzwyczajnej płodności. Wie, że bez Chrystusa nic nie może: "Beze mnie nic nie możecie uczynić" (Jl5,5). Ale wie również z tą samą pewnością, że może wszystko, skoro się oprze na Jezusie: "Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia" (Flp4,13).

    Pokora to sekret siły i żywotności duszy, to fundament wiary, która jest pokorą rozumu, - posłuszeństwa, które jest zewnętrznym ujawnieniem pokory, - pokoju i łagodności, które są towarzyszkami pokory, - cichości, która tylko z pokory wyrasta. Życie jest walką, a zwycięża w niej tylko pokorny. W tym życiu konieczna jest łaska, a Bóg ją daje tylko pokornym. Trzeba się Bogu podobać, a potrafi to tylko pokorny. Jest to więc mądrość prawdziwa, która oddaje Bogu wszystko, co ma: honor, sławę, opinię, a wzamian Bóg daje wszystko dla duszy pokornej. Jest to cnota najbardziej niedostępna dla rozumu czysto ludzkiego i najtrudniejsza dla woli, jest to więc cnota nadprzyrodzona, która pobudza nas w każdej chorobie, prześladowaniu, poniżeniu lub innym utrapieniu stanąć po stronie Boga przeciw nam samym i przyznawać, że słusznie na nie zasługujemy.

  2. Istnieją różne podziały pokory zależnie od punktu widzenia, jaki się obierze. Św. Benedykt za Kasjanem rozróżnia 12 stopni normujących ogół stosunków zakonnika z Bogiem. Z tych siedem odnosi do aktów wewnętrznych, a pięć do zewnętrznych. Św. Ignacy podaje trzy stopnie pokory: poddanie się bezwzględne prawu Bożemu i unikanie grzechów śmiertelnych, obojętność do stworzeń i unikanie grzechów powszednich oraz przy równym bezpieczeństwie zbawienia raczej obierać ubóstwo, poniżenie i cierpienie, niż dobrobyt, szacunek u ludzi i wygodnictwo. Ks. Olier wymienia trzy stopnie pokory wewnętrznej: upodobanie w znajomości siebie, nie poddawanie się smutkowi przy wykryciu naszych niedoskonałości i przeciw sobie samym w doświadczeniach stawać po stronie prześladujących nas.

    Łęczycki rozróżnia siedem stopni pokory: uznawanie siebie za wielkiego grzesznika, szczerość wobec spowiednika, przyznawanie się do win poza spowiedzią, dać się poznać przełożonym, ujawnić innym co nas najbardziej upokarza, cieszyć się ze spotkanych upokorzeń, uznawanie że wszystko dobro pochodzi tylko od Boga. Każde z tych stanowisk ma rację bytu, a rzeczą kierownika będzie doradzić którekolwiek z wymienionych.

    Pokora sama w sobie jest niższą od cnót teologicznych i od niektórych cnót obyczajowych, np: roztropności, religii, sprawiedliwości itp. Lecz jeśli na pokorę patrzymy jako na klucz i podstawę cnót, wtedy ona - zdaniem Świętych - jest jedną z najbardziej wybitnych. Przede wszystkim pokora jest kluczem otwierającym skarby łaski: "Bóg pysznym się sprzeciwia, pokornym zaś daje łaskę" (1P5,5), dlatego że pokorny nie szuka upodobania w łaskach i ich nie nadużyje, usuwa miłość własną i próżną chwałę oraz pragnie duszę swą napełnić łaskami. Pokora jest fundamentem i piastunką cnót wszystkich, o ile z nią stają się one głębsze, gruntowniejsze i doskonalsze.
    Pokora czyni wiarę naszą bardziej rączą, łatwiejszą, silniejszą, a nawet bardziej oświeconą. To samo dotyczy nadziei, która u pokornego opiera się na pokornej ufności Bogu nie zaś sobie. Miłość Boga rośnie również w duszy opróżnionej z miłości własnej. "Nie ma nic wznioślejszego nad miłość - mówi św. Augustyn - lecz tylko pokorni ją wykonują." Cnotę religii praktykujemy z tym większą wiernością, im bardziej i pokorniej uznajemy swoją nicość i zależność od Boga. Pokory domaga się roztropność, by radzić się innych. Pyszny nie może być sprawiedliwy, bo wciąż wysuwa tylko swe prawa. Męstwo posiadają pokorni i świadomi swej słabości, a ufni w Miłosierdzie Boże. Wstrzemięźliwość, a szczególnie czystość możliwa jest tylko w duszach pokornych. Łagodność i cierpliwość jaśnieje, u ludzi przyjmujących chętnie upokorzenia.
    Pierwszym środkiem nabycia pokory jest modlitewne rozważanie doskonałości Bożych, a najbardziej Miłosierdzia Bożego. "Bardziej urośniemy w dzielność i cnotę pokory wpatrując się w Boga i jego doskonałości, pisze św. Teresa, niż trzymając oczy utkwione w tym mule ziemi, z którego utworzeni jesteśmy. Jest rzeczą pewną, że nigdy nie dojdziemy do poznania siebie, jeżeli nie staramy się poznać Boga. Zapatrując się na wielkość Jego poznamy niskość naszą, czystość jego nieskończona ukaże plamy nasze, miłosierdzie jego odsłoni nędzę naszą. Dusza, która nie łączy się z Bogiem na modlitwie, nie może mieć pokory w wysokim stopniu. Bóg, który nieskończenie pragnie nam się oddać, nie odrzuci naszej modlitwy, w której go prosić będziemy, by usunął naszą pychę, która jest zasadniczą przeszkodą tamującą Jego działanie w duszy. Gdybyśmy mogli uchwycić coś z Jego wielkości w świetle niewymownej wszechobecności, ogarnęłoby nas nadzwyczajne uszanowanie względem Jego nieskończonego Majestatu i posiedlibyśmy istotę pokory." Dlatego trzeba się usilnie przykładać do rozważania doskonałości Bożych, a przede wszystkim Miłosierdzia, nie na sposób filozofów, którzy chcą tylko zadowo­lić swój rozum, ale na modlitwie.

    Niemniej skutecznym sposobem nabycia cnoty pokory jest rozważanie człowieczeństwa Chrystusa i łączenie się przez wiarę z uczuciami jego najmiłosierniejszego Serca. Wszak on chce, byśmy się uczyli od Niego głównie cichości i pokory (Mt11,29). Jeszcze przed narodzeniem zamyka się Zbawiciel w żywocie Niepokalanej Matki, - przy narodzeniu przychodzi w postaci ubogiego dziecięcia, - przy ofiarowaniu Jest wykupiony za parę synogarlic, - w ukrytym życiu nazaretańskim był im (Józefowi i Maryi) posłuszny, - w życiu publicznym nie przestaje dawać przykładu zapomnienia o sobie, - głosi że jest Synem Bożym, ale czyni to bez zewnętrznego blasku, który by wymuszał zgodę ludzi, - nie goni za popularnością, nie waha się wywołać niezadowolenia i ukrywa się gdy go chcą królem ogłosić, staje się sługą swych uczniów. W najwyższym stopniu pokora Jezusa ujawnia się w jego męce i śmierci, gdy przyjmuje na siebie grzechy wszystkich ludzi, gdy się smuci w Ogrójcu, znosi obelgi u Piłata i Heroda i wreszcie kona wśród łotrów. Niemniej upokarza się i dzisiaj w życiu Eucharystycznym.

    Maryja jest drugim wzniosłym przykładem głębokiej pokory, jak to sama mówi o sobie: "wejrzał na uniżenie sługi swojej" (Łk1,48). Pokora ozdabia Maryję przez całe jej życie, a szczególnie pod krzyżem, gdzie miecz boleści przeszył jej serce.

    Za przykładem Chrystusa i Jego Matki mamy się ćwiczyć w pokorze przede wszystkim wobec Boga. Mamy uznawać nicość naszą, niegodność i grzeszność, wzbudzając uczucia uwielbienia, pochwały, bojaźni i miłości: "Tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste, z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca." Mamy widzieć w Bogu źródło wszelkich darów przyrodzonych i nadprzyrodzonych, a uznawać swoją absolutną zależność we wszystkim i nieudolność byśmy mogli cokolwiek zasługującego uczynić.

    Mamy być pokorni wobec bliźnich, widząc w nich dary przyrodzone i nadprzyrodzone, jakie Bóg w nich złożył, podziwiać je bez zazdrości, a na wady ich rzucać zasłonę i uniewinniać, wtedy gdy nie mamy obowiązku ich poprawiać. "Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków" (Hbr10,24). Oto szlachetne współzawodnictwo, połączone z prośbą o udzielenie nam cnót podobnych. Widząc grzech bliźniego, mamy raczej się modlić o jego nawrócenie, a nie oburzać. To właśnie pozwala nam uważać się za niższych od drugich "w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie" (Flp2,3).

    Wobec siebie samych mamy szczególnie zwracać uwagę na to, co w nas jest wadliwe. Z pomocą tej zasady łatwo będzie rozciągnąć pokorę na rozum, "by nie myśleć o sobie więcej ponad to, co należy" (Rz12,3), - na serce, by nie ubiegać się o zaszczyty, ale zadawalać się naszymi warunkami i przekładać raczej życie ukryte. Pokora zewnętrzna ma być tylko wyrazem usposobienia wewnętrznego: ubogie mieszkanie, skromne ubranie, uprzejme postępowanie, powściągliwość w mówieniu o sobie, grzeczność w obcowaniu ze wszystkimi i naturalność w całym ułożeniu.

 

Archiwum Sióstr ZSJM - Dom Generalny, Gorzów Wlkp.

 
 
 



  Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego
  Boh. Warszawy 77, 74-300 Myślibórz, +48.957473450
  e-mail: sanktuarium@jezuufamtobie.pl